niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział Jedenasty.



Rozdział dedykowany każdemu
czytelnikowi. Dziękuję Wam za to,
że jesteście. Kocham Was.

Muzyka. Polecam ją włączyć.





*Hope*



Pierwsze moje uczucie, gdy otworzyłam oczy? Niesamowity ból głowy.  Całą noc płakałam. Nie rozumiem, dlaczego on to robi? Był, to znaczy jest naszym przyjacielem, ale okłamywał nas i oszukiwał! Rozejrzałam się wokół i zorientowałam się, że siedzę na podłodze w moim pokoju. Na szczęście. Wstałam z niej, podtrzymując się i wyszłam na korytarz, aby następnie udać się do łazienki. Mama pewnie jeszcze śpi odsypiając wczorajszą imprezę. Kto wie? Może przyprowadziła jakiegoś faceta na jedną noc... Spojrzałam w lustro i dziwię się, że jeszcze się nie roztrzaskało. Moja twarz była nie wyspana, miałam podkrążone oczy, a tusz całkowicie się rozmazał. Zmyłam pozostałe resztki makijażu i postanowiłam użyć tylko odrobiny podkładu. Nie zamierzałam gdziekolwiek dzisiaj wychodzić. Wróciwszy do swojego pokoju, sprawdziłam godzinę. 7:28. Cholernie źle się czuję. Psychicznie i fizycznie. Jest sobota, więc nie trzeba iść do szkoły. Położyłam się na łóżku i zastanawiałam nad tą chorą sytuacją. Chorą? Ba! Psychiczną! Rana jest moją przyjaciółką, a Matt przyjacielem! Chociaż nie powinnam go tak nazywać. Dlaczego on to do cholery robi?! Przecież ci ludzie nic mu nie zrobili! A Rana? Na każdym kroku coś jej grozi, właśnie przez naszego przyjaciela! Powiedzieć jej? To popieprzona walka myśli. Dobra. Już wiem. Nie powiem jej, ze względu na jej bezpieczeństwo. Jeśli coś stanie się JEJ, wtedy zgłoszę to na policję. Przepraszam Matty. To dla twojego dobra. 
Mój telefon zabrzęczał, co oznaczało nową wiadomość.





Mimo sytuacji w jakiej się znajdywałam, uśmiechnęłam się. 




I kolejny SMS.




Kuźwa. Sama nie wiem. Ale w sumie... jego obecność pomoże mi. Dobra.




Zablokowałam telefon i rzuciłam go obok siebie. Westchnęłam i wstałam z łóżka. Pozbierałam wszystkie papierki, które walały się po podłodze, po czym wrzuciłam je do kosza. Inne rzeczy, które także znajdowały się tam, odłożyłam na ich miejsce. 
Pokój jest posprzątany, więc przebiorę się i zobaczę jak jest na dole. Wyciągnęłam z szafy luźne dresy, które chwilę później ubrałam. 
Gdy byłam w połowie schodów, wróciłam z powrotem do pokoju, bo jak zwykle zapomniałam o telefonie. Schowałam go do kieszeni i pewna, że nic nie zapomniałam udałam się na dół.



*Rana*


Obudził mnie zapach śniadania. Dokładniej, gotującego się mleka. Odkryłam się, wstając z łóżka. Przetarłam oczy, które mimo kilku godzinnego snu nadal były zmęczone. Ruszyłam w stronę drzwi łazienki, a gdy już tam się znalazłam, zamknęłam je na klucz. Spoglądając na siebie w lustrze nie zauważyłam jakiś wielkich zmian. Lekko podkrążone oczy, każdy włos w innym kierunku. Głęboko westchnęłam zabierając ze zlewu szczotkę, która doprowadziła moje włosy do porządku. Zaplotłam je w niechlujnego warkocza. Kolejną czynnością, którą zrobiłam, było ochlapanie swojej twarzy wodą. Koniecznie zimną, która od razu mnie rozbudziła. Teraz delikatne poprawki twarzy i koniec. 
Mój rękaw miał kilka czerwonych plam. Podciągnęłam go do łokcia, zauważając, że bandaż był cały zakrwawiony. Kurwa. Ściągnęłam go, umyłam rękę, na której zostały resztki krwi. Do zlewu nalałam wody, wrzucając tam kawałek materiału. Bluzę zdjęłam pozostając w samej koszulce. Na szczęście ręka już nie krwawiła. Wyszłam z łazienki tylko po ubrania. Wyciągając pierwsze lepsze ubrania, z szafy wypadł notes.
Pamiętnik. Czyżby.. Tak, to ten, który pisałaś za TAMTYCH czasów. Moja podświadomość kazała otworzyć mi to, ale ważniejsze rzeczy miałam teraz do wykonania. Rzuciłam mój stary pamiętnik na łóżko i wróciłam do łazienki. Czerwona ciecz zdążyła "przenieść" się z materiału na wodę. Chwyciłam w ręce bandaż, dokładnie wykręcając. Przyłożyłam kawałek waty i  nałożyłam wcześniej wspomniany materiał. Przebrałam się i wróciłam do pokoju.
Pamiętnik. Czytać czy nie czytać? On jest mój, ale.. sama nie wiem. Przeczytam chociaż jednej wpis.
Podeszłam do łóżka chwytając czarny notes, który jakiś czas temu, z każdym dniem poznawał moje uczucia, myśli i troski.


Wpis 23. 
23.10.2012r.

Pamiętniku.
Kolejny dzień. Nie wytrzymuję tego. Z każdym dniem jest co raz gorzej. Nic mi już nie pomaga. Moi przyjaciele o niczym nie wiedzą. Z każdym dniem jest co raz więcej blizn na mojej ręce. Z każdym dniem wylewam co raz więcej łez. Z każdym dniem co raz bardziej Go kocham i nienawidzę. Nie chcę. Nie potrafię. Chcę to zrobić. Już niedługo zniknę z tego świata na dobre. Będzie mi tam lepiej. Będzie.

Kończąc czytać nawet nie zauważyłam, że rozpłakałam się na dobre. Płakałam, bo miałam wrażenie, że to znowu nadchodzi. Jestem chora. Chora przez życie.



*Narracja trzecioosobowa*



- Jesteś pewny, że nadal chcesz to ciągnąć? - Zapytał Mark Adams, handlarz bronią.
- Tak. Jestem w stu procentach pewny. Każdy musi zapłacić za swoje czyny. - Odpowiedziała postać.
- Eh. Jak uważasz. To co tym razem mam Ci sprzedać? - Adams wiedział, że wcześniej czy później jego stały klient zapłaci za wszystkie morderstwa.
- Tym razem pistolet SIG-Sauer P232 - Westchnął.
- Nie mamy obecnie na składzie. Załatwię Ci na jutro. - Cóż, rujnowało to dzisiejsze plany M., ale musiał poczekać. Musiała to być odpowiednia broń.
- Kurwa.. dobra. Poczekam. Zadzwoń do mnie, gdy skarb będzie już u Ciebie. - Pożegnał się i widząc zachodzące słońce ruszył w stronę jej domu.
Kochał Ją. Bezgranicznie. 
Mówiło sumienie mordercy. Była to prawda. Kochał Ją. Chciał, aby była szczęśliwa. Chciał , aby była bezpieczna. Dlatego zabijał. Zabijał te osoby, które ją skrzywdziły. Kiedyś, teraz i wkrótce. Wszystko dla miłości.


"Tracąc ważną dla nas osobę, tracimy sens życia."


***
Witajcie! Naprawdę przepraszam Was za moje nieobecności. I cieszę się, że zaczęliście komentować! :) Rozdział naprawdę podoba mi się. Jest taki jaki miał być. Wylałam całą swoją wenę na ten rozdział. Może jest krótki. Gdy czytacie naprawdę włączcie sobie te piosenki, Nadają nastroju :) 

I TERAZ!

KAŻDA OSOBA, KTÓRA PRZECZYTAŁA
NIECH ZOSTAWI PO SOBIE KOMENTARZ.
DLA WAS TO CHWILA DŁUŻEJ, A DLA MNIE
MOTYWACJA.
Naprawdę, nie chcę zawieszać bloga, ale jeśli
wasza aktywność będzie mała - rzadko będą
się pojawiać rozdziały.

No to tyle! Bardzo Was kocham!
Do następnego!

~Autorka.





poniedziałek, 6 stycznia 2014

Bardzo ważna informacja.

Kochani. Mam dla Was kilka wiadomości i każda osoba, która to przeczyta niech zostawi po sobie komentarz. Jeśli zostawiasz komentarz jako osoba anonimowa, podpisz się w jakiś sposób.

Okey. Zaczynamy.
Rozdziały. Wiem, wiele razy i to już nie raz przepraszałam, że rozdziały się nie pojawiają w terminie. Ale ja mam też życie prywatne, szkołę, rodzinę i przyjaciół. Owszem, w szkole czy w domu zawsze coś próbuję nabazgrać, gdy mam tylko czas. W ostatnim czasie też wena mnie opuściła i nie ma zamiaru jak na razie wrócić, ale staram się jak mogę. Kolejny rozdział postaram się wstawić w tym tygodniu, jednak nic nie obiecuję.


Komentarze.
Pod rozdziałami jest średnio 5-9 komentarzy, a odwiedzin prawie 5 tysięcy.. Pod notkami typowo informacyjnymi nie ma komentarzy w ogóle, to jeszcze bardziej mnie dobija. Naprawdę, im więcej komentarzy tym większa motywacja dla mnie. Proszę Was o jedno. Jeśli przeczytacie, zostawcie po sobie komentarz. Nawet jeśli anonimowo, bo np. nie posiadacie konta to postaraj się zastosować do tej zasady : " Jeśli zostawiasz komentarz jako osoba anonimowa, podpisz się w jakiś sposób.".


Powiadomienia.
Jeśli chcecie być informowani o rozdziałach, po prostu zajrzyjcie do zakładki Informowani, albo pod rozdziałem/notką napiszcie, że chcecie zostać poinformowani o każdym nowym rozdziale i zostawcie do siebie kontakt, np. GG, Twitter'a, mail'a itd.


Nowe opowiadanie.
W trakcie tworzenia jest nowy projekt. Little Dark Love to nowe opowiadanie, które wystartuje z początkiem (?!) lutego. O czym będzie? Dowiecie się niedługo.


Zawieszenie bloga.
Jeśli Wasza aktywność chociaż odrobinkę nie wzrośnie to chyba zawieszę bloga na jakiś czas, ale to jeszcze nie jest pewne. I nie, to nie jest szantaż.


TO TYLE. Naprawdę zostawcie po sobie komentarz w tej notce nawet jako anonimki podpisane.. to dla mnie bardzo ważne.

Do następnego,
~`Pajka, wasza autorka. xx

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Liebster Awards.

Witajcie ;) Dzisiaj nietypowa notka. Zostałam nominowana przez : http://look-in-my-eyes-and-say-goodbye.blogspot.com do "Liebster Awards".

Zasady :
Nominację otrzymujemy od innego bloggera za tak zwaną "dobrze wykonaną pracę". Po odebraniu naszej "nagrody" należy odpowiedzieć na zadane pytania przez nominującego oraz także nominować 11 osób i zadać 11 pytań. Nie można nominować osoby, która nas nominowała.

Pytania i odpowiedzi :

1.Od kiedy prowadzisz bloga?

Bloga prowadzę od 22 sierpnia 2013r.


2.Od kiedy jesteś Directioner?

Więc tak. Ja Directioner praktycznie nie jestem. Opowiadanie zostało stworzone, gdy moja młodsza kuzynka pokazała mi jeden teledysk One Direction. Tak, więc nie jestem Directioner :)


3.Co najbardziej lubisz jeść?

Hmm, wszystkie dania włoskie :) Ta kuchnia najbardziej wpada w mój gust.


4.Skąd czerpiesz inspirację i fajne pomysły?

Inspirację na rozdziały wiele rzeczy. Sytuacje z życia codziennego, ale szczególnie oglądanie serialów typu "Supernatural".


5. Masz jakieś hobby? (jeśli tak to jakie?)


Mam. Moim hobby'm jest gra na gitarze, rysowanie, taniec, pisanie oraz bardzo bym chciała nauczyć się grać na perkusji oraz fortepianie.


6.Lubisz czytać książki?

Uwielbiam. Dla mnie jest to podróż do innego świata. Kocham czytać szczególnie książki fantasy.


7.Jaka jest twoja ulubiona piosenka?


Jeśli chodzi o One Direction (chociaż nie jestem fanką) byłaby piosenka Story Of My Life, natomiast jeśli chodzi o inne zespoły//wykonawców to będzie to piosenka James'a Arthur'a Supposed.


8.Sądzisz, że jesteś szczęśliwym człowiekiem?


W pewnym sensie. Nie do końca. Gdybym miała zadecydować to pół na pół :)


9.Sukienki, spódniczki itd. vs. spodnie, bluzy, koszule itd.?

Zdecydowanie to drugie.


10.Opisz siebie w kilku słowach.

Realistka, nie przejdzie obok cudzej krzywdy, nieśmiała, ale jednocześnie w pewnym sensie agresywna xD


11.Kogo shippujesz?

Gdybym była Directioner, "shippowałabym" Larry'ego, Zerrie oraz Lanielle.



Moje pytania.


1.Co było twoją insipracją do stworzenia bloga?
2.Lubisz czytać książki? (jeśli tak to jakie?)
3.Jakich gatunków muzyki słuchasz?
4.Jakich zespołów/wykonawców słuchasz?
5.Co lubisz robić w wolnym czasie?
6.Byłaś na jakim kolwiek koncercie? (jeśli tak to jakie zespołu?)
7.Opisz siebie w kilku słowach/zdaniach.
8.Jakie masz plany na rok 2014?
9.Twój ulubiony portal społecznościowy?
10.Twoje sposoby na odstresowanie się to...?
11.Zapisujesz swoje pomysły na rozdziały/posty na kartach czy od razu na komputerze?



Nominuję :
1.http://friends-are-angels.blogspot.com/
2.http://my-loved-enemy.blogspot.com/
3.http://noloveallowed-fanfiction.blogspot.com/
4.http://youknowyoulikeitfanfiction.blogspot.com/
5.http://imaginezonedirection.blogspot.com/
6.http://cienfanfic.blogspot.com/
7.http://linkis.com/blogspot.com/E7oar
8.http://zaynmalik-bb-fanfiction.blogspot.com/
9.http://cala-prawda-o-muzyce.blogspot.com
10.http://direction-uncertain.blogspot.com/
11.http://revenge-zemsta.blogspot.com/

To tyle. ;)

Ps. NOWY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ 1 STYCZNIA.

~Pajka. xx

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Świąteczna Notka.

Witajcie!
Ten post jest typowo informacyjny. Na każdym blogu pojawia się notka z życzeniami świątecznymi itp. Więc na mnie też kolej :)
Więc tak. Na początku chciałam Was poinformować, że w tym tygodniu rozdział pojawi się dopiero w piątek/sobotę. Jeśli chodzi o tego bloga to tyle. A do drugiego. Tak dobrze przeczytaliście. Mam zamiar założyć nowego bloga. Nowe opowiadanie. Za niedługo pojawi się, ale jeszcze nie podam Wam adresu tego bloga :D Ja zła chcę Was trochę pomęczyć xD Ale mniejsza o to.

Z okazji tegorocznych świąt chciałabym Wam życzyć wspaniałej Wigilii, cudownych prezentów, miłego spędzenia czasu z rodziną i najbliższymi. Szczęśliwego Nowego Roku i jak najlepszego sylwestra :) 


Ps. Ta notka miała być pisana jutro, ale nie wiem czy będę miała czas, więc zamieszczam ją dzisiaj :)


Do kolejnej notki,


~Pajka. xx









:)



środa, 18 grudnia 2013

Rozdział Dziesiąty.



Więc tak. Rozdział Dedykowany Nessie
za to, że przy rozmowie z nią wróciła
moja wena.

Rozdział zawiera treści drastyczne.
Czytasz na własną odpowiedzialność. 

Imagine Dragons - On Top Of The World.




*Marcel*



Nie mogłem uwierzyć. Co ona tutaj robi ?!
- Co ty tutaj robisz, Jannet ?! - Zapytałem zdziwiony.
- Przyjechałyśmy wcześniej. Nie musisz się denerwować ! - To nie był krzyk złości. Tylko śmiechu. Nie było dnia, żeby ta niebiesko włosa dziewczyna się nie śmiała. Nigdy też nie widziałem, żeby była smutna.
- Przepraszam. Po prostu spodziewałem się kogoś innego. - Odpowiedziałem.
- Swojej dziewczyny ? - Powiedziała, a ja zamarłem. Skąd wiedziała ? Chwyciłem ją za rękę i wyszliśmy przed szkołę.
- Skąd o niej wiesz ? - Jej uśmiech momentalnie się powiększył.
- Ha! Nie wiedziałam, ale sam mi się teraz przyznałeś ! - Zaczęła skakać wokół siebie, a ja w tej chwili sobie pogratulowałem. Brawo Marcel.
- Ale nie mów nikomu, dobrze ? - Z sekundy na sekundę stała się poważna, i zrobiła gest na znak, że będzie cicho. Tyle dobrze.
- Jaka ona jest ? Ile jesteście razem ? Jak wygląda ? Chodzi z tobą do szkoły ? Jest tutaj ? - Moja kuzynka zasypała mnie pytaniami.
- Porozmawiamy w domu, Jan. - Odpowiedziałem. - Wróć do domu, naprawdę.
- No okey. Do zobaczenia później. - Przytuliła mnie na pożegnanie i ruszyła w kierunku domu, a ja - szkoły.



***


 Stając ponownie pod swoją szafką, poczułem jak ktoś, przytula mnie od tyłu. Odwróciłem się i zobaczyłem moją miłość. Rana stała przede mną, cała i zdrowa.
- Gdzie ty byłaś ? - Przytuliłem ją chcąc sprawdzić, czy wszystko z nią dobrze.
- Byłam na badaniach z mamą. I od razu mówię, że to nie mnie badali. - Oddała uścisk. Kurde. Nie wiem, czy ją pocałować ? Nie musiałem się nawet zastanawiać, bo chwilę później czułem jej wargi na swoich. Nie wiadomo ile razy bym ją całował, nigdy mi się to nie znudzi. Nasze usta pasowały do siebie idealnie. Pocałunek z każdą chwilą stawał się co raz bardziej namiętny. Chwyciłem ją za talię i przyciągnąłem do siebie jeszcze bliżej. Ona natomiast złapała mnie za szyję i przybliżyła jeszcze bliżej siebie.




Odsunęliśmy się od siebie i popatrzeliśmy sobie w oczy. Tak cholernie ją kocham. Popatrzyłem w bok i co zobaczyłem? Chyba całą szkołę, która nam się przyglądała. No, bo kto by się spodziewał, że Marcel największy kujon w szkole będzie się całował i to na dodatek z dziewczyną jak Rana? Nikt. Nie minęła chwila, a wszyscy się rozeszli. Na całe szczęście, chociaż wiem, że i tak będzie mnóstwo plotek.
- Kocham Cię. - Powiedziałem.
- Ja Ciebie też kocham, Marcel. - Przytuliła mnie ponownie i dała całusa w policzek. 
- Chodźmy do nich. - Rana wskazała na grupkę naszych przyjaciół. Ruszyliśmy w ich stronę, aby spędzić z nimi czas, zanim zadzwoni dzwonek.
Kto by pomyślał? Jeszcze na początku tego roku miałem tylko Rose. A teraz mam przyjaciół i dziewczynę. Życie jednak nie jest takie złe.




***


Skończyliśmy lekcje, a ja odprowadziłem pod sam dom Ranę. 
- Wejdziesz? - Zapytała, gdy byliśmy już pod drzwiami. Nie byłem pewny. W domu Jannet i dziewczyny..
- Raczej nie, słońce. Moja kuzynka przyjechała i mama może być zła, że nie przyjdę od razu po szkole.. - Wyjaśniłem, wahając się.
- Rozumiem. Porozmawiamy później, dobrze? - Zgodziła się.
- Dobrze. Kocham Cię, wiesz? - Przytuliłem ją.
- Wiem. Kocham Cię również. - Oddała mój gest, ale było w nim coś dziwnego. Przytuliła mnie tak jakby miało to być nasze ostatnie spotkanie...
- Wszystko dobrze? - Zacząłem się martwić.
- Jest okey. Po prostu nie przejmuj się ludźmi ze szkoły i tą dzisiejszą sytuacją, okey? - Tylko tym się martwiła? To trochę dziwne.
- Okey, ale jestem przyzwyczajony, więc dla mnie to żadna nowość, że ludzie o mnie gadają. - Odpowiedziałem. Mój telefon zawibrował.
- Powinienem już iść, moja mama się pewnie martwi. - Powiedziałem niechętnie i pocałowałem ją. Oddała pocałunek, ale po chwili się odsunęła.
 - Idź już, nie chcę podpaść twojej mamie. - Zaśmiała się i przytuliła mnie po raz ostatni. Chwilę później znikła w drzwiach. Westchnąłem i poszedłem w swoją stronę. 
Przez całą drogę myślałem, powiedzieć mamie o tym, że mam dziewczynę? A może nie? Sam nie wiem. Chociaż pewnie Jannet już im powiedziała. Po raz kolejny tego dnia westchnąłem. Zanim spostrzegłem, stałem pod drzwiami mojego domu. 




*Rana*




Gdy weszłam do domu, od razu skierowałam się do swojego pokoju. Zapomniałam zdjąć butów, więc zdjęłam je w pokoju, odłożyłam plecak na ziemię i podeszłam do szafy. Zerkam na zegarek. Godzina 15:19. Otwieram szafę, wyciągam z niej wzorzyste legginsy, szarą koszulkę oraz szarą bluzę z nadrukiem. Przebrałam się w to oraz założyłam kapcie. Po dzisiejszej akcji nie wytrzymuję. Nie chciałam żeby tak wyszło. Udałam się do łazienki. Z szafki nad zlewem wyjęłam malutkie pudełeczko, a z niej małą przyjaciółkę, której kiedyś cały czas używałam. Wyszłam z tego uzależnienia, ale w niektórych momentach jest mi potrzebna. Usiadłam na podłodze i popatrzyłam na nią. Wiem, że nie powinnam, ale to da mi ulgę. Podwinęłam rękaw bluzy i przybliżyłam ostrze do ręki. Pierwsza kreska pojawiła się na ręce, a chwilę później zaczęła pojawiać się krew i ukojenie. Zrobiłam jeszcze kilka, rękę owinęłam bandażem i obniżyłam rękaw. Żyletkę schowałam z powrotem do pudełka. Oparłam się o zlew i wzięłam kilka głębszych oddechów. Nie mogę być słaba. Nie teraz. Wytrzymam to. 



*Hope*




Wieczorem siedziałam w pokoju. Bardzo się cieszyłam, że Rana znalazła sobie kogoś. Marcel to fajny chłopak. Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi. 
- Proszę. - Powiedziała, a zza drzwi wyszedł Matt. Co on tutaj robi?
- Matt? Co ty tutaj robisz o tej porze? - Zapytałam.
- Hope, jesteś moją przyjaciółką?
- Tak, ale dlaczego.. - nie zdążyłam dokończyć, bo przerwał mi.
- Mogę Ci coś powiedzieć ? - Zapytał.
- Tak.
- Nie powiesz o tym nikomu? - Zadał kolejne pytanie. To jest dziwne.
- Nie powiem. - Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- To.. To ja jestem tym mordercą. To ja zabijam tych wszystkich ludzi. - Powiedział, a ja momentalnie zbladłam i zakryłam usta dłonią. Wstałam z łóżka i wycofałam się do tyłu. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiem dlaczego, ale z moich oczu zaczęły wylewać się łzy.
- Wyjdź.. - Powiedziałam cicho.
- Co? Hope, proszę nie.. - Nie dałam mu dokończyć.
- Wyjdź! Nie chcę Cię widzieć! - Krzyknęłam. Dostałam jakiegoś ataku. Nie panowałam nad sobą.
- Hope, uspokój się. Nic Ci nie zrobię.. - Chciał mnie przytulić, ale odsunęłam się.
- Matt, wyjdź! Teraz! - Nie miałam już siły. Chłopak popatrzał na mnie smutnymi oczami, lecz wyszedł. Z bezsilności upadłam na podłogę i zaczęłam analizować wszystko co usłyszałam, płacząc.


***
Siemanko! Baaaaaaaaaaaaardzo Was przepraszam, że rozdziału nie było ponad trzy tygodnie, ale naprawdę moja wena cały czas mnie opuszczała tak samo jak i czas. Jak Wam się podoba rozdział? Mi nawet, ale odrobinkę krótki. Przepraszam.

A teraz! @Jannet_1D kochanie z okazji twoich 18-nastych urodzin, które są 19 grudnia (czyli jutro :D) życzę Ci, wszystkiego co najlepsze, abyś spotkała swoich idoli, któryś z nich się w Tobie zakochał. Aby chłopak, który Ci się podoba zrobił ten krok naprzód i żeby zagadał do Ciebie. Dużo zdrowia, wieczności (:D) wytrzymania ze mną xD oraz abyś ukończyła szkołę z jak najlepszymi ocenami <3 Kocham Cię <3 

Mam nadzieję, że wy też Jannet złożycie życzenia :)
Do następnego rozdziału,

~Pajka xx.






środa, 27 listopada 2013

Rozdział Dziewiąty.




Agnes Obel - Riverside.



*Marcel*



Siedzieliśmy z Raną do późnego wieczora na polanie. Gdy zrobiło się zimno, odprowadziłem swoją dziewczynę pod jej dom, a w zamian dostałem miłą niespodziankę. Moja dziewczyna. Jak to pięknie brzmi. Otwierając drzwi domu, zastanawiałem się, dlaczego jest tak cicho ? Oświeciłem światło, zdjąłem buty oraz plecak, ruszyłem do salonu. Wchodząc do pomieszczenia zobaczyłem kawałek papieru, który po chwili podniosłem.

"Dzisiaj jest czwartek. Jutro przyjeżdża Jannet, a my
wraz z nią. Tak, dobrze myślisz. Pojechałyśmy po nią.
Wrócimy jutro wieczorem.
Kocham xx
~Mama."

Zostałem sam w domu, więc mam trochę luzu i nie muszę się tłumaczyć, dlaczego znowu późno wróciłem. To do mnie bardzo nie podobne, ale przecież człowiek z wiekiem się zmienia. No cóż.. 
Zrobiłem sobie kolację i napisałem do Rany.

To: Rana<3
Time: 20:43 Co robisz słońce ? xx
________________
From: Rana<3
Time: 20:44

Przed chwilą odebrałam opieprz od rodziców ;/
________________
To: Rana<3
Time: 20:44

Dlaczego ? Za co ?
________________
From: Rana<3
Time: 20:46

Mama miała mnie odebrać ze szkoły, ale mnie nie było, więc się strasznie martwili.
________________
To: Rana<3
Time: 20:46

Przepraszam. xx
________________
From: Rana<3
Time: 20:48

Za co ? x
________________
To: Rana<3
Time: 20:49

Bo to ja zabrałem Cię do lasu.
________________
From: Rana<3
Time: 20:51

Nie przepraszaj kochanie. To nie twoja wina :)
_______________
To: Rana<3
Time: 20:52

Moja wina. Gdybym nie zabrał Cię na polanę, to nie miałabyś problemów przeze mnie :/
_______________
From: Rana<3
Time: 20:52

Naprawdę nie przepraszaj. Równie dobrze ja mogłam włączyć telefon :)
_______________
Nawet nie zdążyłem odpisać i już dostałem kolejnego SMS'a.

From: Rana<3
Time: 20:53

Kochanie, muszę iść się przygotować do szkoły :x Kolorowych snów. Dobranoc. Kocham Cię. xx
______________
To: Rana<3
Time: 20:55

Dobrze, idź się przygotować :) Wzajemnie. Dobranoc. Kocham Cię bardziej. xx
_____________

Zablokowałem telefon, zabrałem plecak z korytarza udając się po schodach na górę, do mojego pokoju. Zamykając drzwi, rozejrzałem się po nim. Naprzeciw drzwi głównych znajdowały się białe drzwi balkonowe. Niebieskie ściany, w niektórych miejscach zdjęcia rodzinne lub plakaty ulubionych zespołów. Dwuosobowe łóżko znajdowało się równolegle ustawione do dwóch okien. Oba w tej chwili były zasłonięte prze żaluzje. "Pod" tymi oknami znajdowało się moje biurko, a w przestrzeni między oknami wisiała tablica korkowa, na której znajdowało się wiele moich rysunków. Czasami tam coś bazgrałem.



(przykładowy rysunek, źródło : tumblr.)


Przed łóżkiem leżał puchaty dywan, także koloru niebieskiego. Po obu stronach łóżka stały stoliki nocne, ale tylko na jednym lampka i budzik. I zapomniałem wspomnieć. Obok drzwi balkonowych stała szafa z ubraniami. Wiedząc, że nie ma pracy domowej, zmieniłem książki tak, aby były zgodne z jutrzejszym planem lekcji. Odłożyłem plecak, zabrałem piżamę, którą były bokserki, po czym ruszyłem w stronę łazienki. Po załatwieniu wieczornej toalety, wrzuciłem ubrania z dzisiejszego dnia do kosza na pranie. Wróciłem do pokoju, sprawdziłem telefon, ale już nie dostałem wiadomości. Zgasiłem światło i położyłem się, aby chwilę później zasnąć.



*Rana*



Zamykając drzwi domu przypomniałam sobie coś. Mama miała mnie odebrać ze szkoły. O cholera. Zdjęłam buty i odłożyłem je na bok, ruszając w stronę kuchni. Nie myliłam się. Rodzice zmartwieni, wraz z ciocią i dziadkami rozmawiali.
- Żyję ! I bardzo przepraszam. - Powiedziałam, a wszystkie twarze odwróciły się w moją stronę. 
- Dziecko, gdzieś ty była ?! - Moja mama chyba dostała ataku. Rodzice mówili do mnie, ale ja ich nie słuchałam.
- Dacie mi się wytłumaczyć ? - Zapytałam spokojnie.
- Nie wiem, czy da Ci to coś w tej sytuacji. - Odpowiedział tata.
- W szkole telefon mi się rozładował, a zapomniałam, że po mnie przyjedziesz. Marcel, czyli chłopak, który często tu ostatnio przebywa, zaproponował mi, Hope, Victor'owi i Matt'owi wypad na miasto. Niestety Matt musiał zająć się rodzeństwem, bo pan Lockwood był w pracy, tak samo jak Layla. Pani Donavan, babcia Vic'a jest w sanatorium, a on nie chce obarczać obowiązkiem pilnowania rodzeństwa swojego dziadka, więc wrócił wraz z Hope do domu. A ja i tak bym się nudziła, więc poszłam z nim na spacer. - Wytłumaczyłam. Wszystko nie było zgodne z prawdą, prócz tego, że telefon mi się rozładował.
- Nie mogłaś zadzwonić od Hope ? - Do rozmowy przyłączyła się ciocia Rachel. 
- Nie pomyślałam o tym. Naprawdę przepraszam. - Mówiąc to opuściłam głowę w dół. Od kiedy spędzam więcej czasu z Marcelem stałam się bardziej uczuciowa. Rodzice i tak nie brali pod uwagę moich tłumaczeń. Dostałam opieprz przy dziadkach i ciotce. Wróciłam do pokoju, przez chwilę SMS-owałam z Marcelem i pouczyłam się trochę. Kolejna rzecz nie podobna do mnie. Właściwie to miałam tylko książki otwarte i słuchałam muzyki. Usłyszałam pukanie do drzwi i momentalnie przyciszyłam muzykę.
- Chciałam się pożegnać. - Powiedziała moja ciocia, wchodząc do pokoju. Wstałam i ją przytuliłam.
- Będę tęsknić za tobą ciociu. - Widuję ją bardzo rzadko. Tylko w święta lub czasami na urodzinach. Mieszka na Florydzie, więc trochę się nie dziwię.
- Ja za tobą też, słońce. Muszę już iść, bo za niedługo mam samolot. - Zeszłam na dół wraz z nią i pożegnałam się także z dziadkami, którzy mieszkają w Manchesterze. 
- Ja idę już spać. Jest 22:56, więc muszę się wyspać na jutro. - Tata poszedł na górę, a ja musiałam się upewnić.
- Robiłaś testy ?  - Zapytałam ściszonym głosem. Mama spojrzała na mnie.
- Tak. Jestem w ciąży. - Uśmiechnęła się. Po niecałej sekundzie moja mama, leżała na ziemi przygniatana przez moje uściski.
- Tak bardzo się cieszę ! Kiedy powiesz tacie ? - To było ważne. Tata jest spokojnym człowiekiem, więc pewnie się ucieszy.
- Jutro idę na badania, dokładne. Później zobaczymy. - Wiedziałam, że jest szczęśliwa. - Ja także idę spać. Dobranoc. - Pożegnała się.
- Dobranoc. Śpij dobrze. - Niecałe piętnaście minut później, wychodziłam z łazienki, gotowa do snu. W celu zasłonięcia okien, podeszłam do nich. Zauważyłam kogoś, kto właśnie przechodził przez nasze ogrodzenie. Właściwie to wyglądało jak ucieczka. Zdziwiło mnie to, ale i tak nie zdążyłabym czegokolwiek zrobić. Jedyne co zrobiłam, to niespokojna poszłam spać.



*Marcel*



Obudziłem się przed 7:00. Nie miałem zbytnio czasu na prysznic, więc umyłem zęby, twarz i się przebrałem. Ubrałem się bardziej na luzie. Mianowicie, nałożyłem na siebie czarną koszulę, jaśniejsze, ale też czarne, spodnie, oraz wybrałem zegarek. Zbiegłem na dół zabierając ze sobą plecak, ponieważ zegarek wskazywał godzinę 7:10. Zrobiłem sobie dwie kanapki, które po chwili zjadłem. Na chwilę przybliżyłem się do lustra wiszącego w korytarzu. Pod względem wyglądu się zmieniłem. Spojrzałem na zegarek, jest 7:18. Włosy zostawiłem takie jakie były. Zamknąłem drzwi i ruszyłem w stronę szkoły. Będąc prawie w szkole, wysłałem swojej dziewczynie SMS'a.

To: Rana<3
Time: 7:37

Będę czekał przy mojej szafce. xx
______________

***


Przed chwilą zabrzmiał dzwonek oznajmiając, że minęła trzecia lekcja. Rany do tego czasu nie ma w szkole. Co jest ?! Pytałem Hope, Matt'a i nawet Victor'a czy wiedzą, gdzie ona może być, ale oni też nie wiedzieli i się o nią martwili.  Obecnie stałem przy swojej szafce i nie miałem pojęcia co mam zrobić. Może lepiej, żebym nic nie robił ? Otworzyłem szafkę i wkładałem książki, gdy w pewnym momencie zrobiło mi się ciemno przed oczyma. I wcale nie chodzi mi o to, że zemdlałem. Ktoś zasłonił mi oczy.
- Zgadnij kim jestem... - Już wiedziałem, kim jest ta osoba. Odwróciłem się i zobaczyłem...
- Jannet ?!






***
Siemaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaano ! :D Rozdział późno, ale długi :) Ta osóbka wyżej, to Jannet! Nowa postać w opowiadaniu :D Mam nadzieję, że spodobał się Wam. Kolejny może w tym tygodniu ? To tyle. Do kolejnego rozdziału c:

Ps. Oto zwiastun bloga, zrobiony przez @oneluckyforme <3
Nagłówek został zrobiony przez @jusdrug :)
Bardzo Wam dziękuję.



~Pajka. xx





wtorek, 26 listopada 2013

Wytłumaczenie.



Kochani. Naprawdę Was przepraszam. Rozdział miał być w piątek, później sobotę, w niedzielę, poniedziałek i dzisiaj. Ale niestety nie mogę go dodać. W poniedziałek musiałam się uczyć na fizykę. Jutro, wracam wcześnie, więc dokończę go NA 100% I DODAM. Baaaaaaaardzo Was przepraszam. Mam nadzieję, że się nie gniewacie :)

Ps. Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga? :D xx

~Pajka. xx