niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział Dwunasty.



Ten rozdział jest 
kontynuacją poprzedniego.
Zapraszam.

EDIT: Rozdział dedykowany

mojej kuzynce, która
wspierała mnie przy pisaniu.

Muzyka I





*Rana*



Postanowiłam zejść na dół. Naciągnęłam szczelnie rękawy, aby rodzice nic nie zauważyli. Spoglądam po raz kolejny na zegarek. Jakim cudem jest 16.34? Przespałam i przepłakałam połowę dnia. Słońce powoli zachodziło, zmieniając swój odcień na co raz ciemniejszy. Podchodząc do drzwi wzięłam kilka głębokich wdechów. Pociągnęłam za klamkę, a drzwi ustąpiły pozwalając mi wyjść z pokoju. W całym domu było wyjątkowo cicho. Nawet nie było słyszeć telewizji, która zazwyczaj jest włączona. Stawiałam kolejno kroki na stopniach, aby znaleźć się na parterze. Ani jednej żywej duszy. Ruszyłam w kierunku lodówki, bo zazwyczaj tam zostawiamy sobie ważne informacje. Nic, pusto. Może to tylko sen? Wątpię. Gdyby to był sen, nie czułabym bólu, który przeszywał moją lewą rękę. Z kieszeni bluzy wyjęłam komórkę, po czym wybrałam kontakt zapisany jako Mama. Jeden sygnał. Drugi. Trzeci. Połączenie nawiązane.
- Tak, skarbie? - Zapytała. Całe szczęście.
- Gdzie jesteście? - W tle słyszałam wiele rozmów.
- U ciotki Sarah. Wrócimy za kilka godzin. - Wyprzedziła moje kolejne pytanie.
- A Alice? Zabraliście ją ze sobą? - Westchnęłam głęboko.
- Tak, jest z nami. Spałaś, więc nie chcieliśmy Cię budzić. Przepraszam. - Jak to mama, chce najlepiej dla każdego.
- Nie przepraszaj. Pewnie i tak nie chciałabym jechać. Pozdrów wszystkich ode mnie i bawcie się dobrze. - Tylko nie to. Kolejna fala płaczu. Kurwa.. nie teraz!
- Pozdrowię. Kochanie, jeśli nie wrócimy do 22.00 to spodziewaj się nas dopiero z rana. - Mogłam się tego spodziewać.
- Okey. Mogę zaprosić kogoś na noc? - Jestem w stu procentach pewna, że i tak zostaną tam na noc, więc nie mam nic do stracenia.
- Oczywiście. Przecież jesteś już pełnoletnia. - Odparła lekko zdziwiona.
- Tak, wiem. Jednak jest to wasz dom i wolę się zapytać. - Wiem, że ufa mi bezgranicznie, ale jestem człowiekiem, który woli być pewny niż później obrywać.
- Nie musisz. Ufamy Ci. - Rodziców mam wspaniałych, ale i tak często na nich narzekam...
- Dziękuję. Do jutra. - Mruknęłam będąc pewna, że zaraz się rozpłaczę.
Marcel. Zaproszę go. 
Czekaj.
Stop.
Mówił przecież, że jest u niego kuzynka...
Cóż. Zobaczymy. Zawsze mogę ją poznać.




*Marcel*


Siedziałem w pokoju, nudząc się wraz z Jannet. Zastanawialiśmy się, co moglibyśmy zrobić? Co prawda jest już praktycznie wieczór, ale nieważne. W pewnym momencie naszego lenistwa usłyszałem dzwonek telefonu. Mojego telefonu. Leniwie podniosłem się, aby podnieść urządzenie z szafki obok łóżka. Przesunąłem palcem po ekranie telefonu, a na moją twarz wskoczył uśmiech.
- Cześć słońce. - Powiedziałem, a moja kuzynka zaciekawiona od razu ożywiła się.
- Hej. Co robisz? - Coś w jej głosie mi nie pasowało. Sam nie wiem, co? 
- W sumie nic. Wraz z kuzynką zastanawiamy się, co robić. - Miałem cichą nadzieję, że będzie chciała się spotkać.
- Wiesz, jestem sama w domu. Rodzice wrócą dopiero jutro. Może wpadniecie na noc? - Wow. Sam się tego nie spodziewałem.
- Postaram się. Zadzwonię do Ciebie za chwilkę, okey? - Mimo, że kocham Jann jak siostrę to wolałbym, aby nie chciała iść. To samolubne z mojej strony, wiem.
- Dobrze. Kocham Cię. - Uwielbiam te słowa.
- Ja Ciebie też. - Zakończyłem rozmowę i położyłem telefon obok siebie, czując szykującą się rozmowę z dziewczyną.
- O co się postarasz? - Spojrzałem na dziewczynę znajdującą się naprzeciw mnie.
- Chciałabyś poznać moją dziewczynę? - Odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
- Jasne! Czyżby noc filmowa? - Ona z głowy. Teraz tylko muszę jakoś powiedzieć to mojej mamie.
- Tak. Ty się spakuj i przygotuj, a ja idę przekazać to mojej mamie. - Wstałem z łóżka i skierowałem się do wyjścia. Spokojnie Marcel, to nic złego. Zszedłem do salonu, a następnie usiadłem obok mamy. Wygodnie się rozsiadłem i położyłem nogi na stoliku, czyniąc to samo co kobieta. Ona, zdziwiona spojrzała na mnie i ściszyła telewizję. Gestem ręki, zachęciła mnie, abym powiedział to, co miałem do powiedzenia.
- Jest sprawa... - Skrępowany zacząłem się jąkać. To normalne, prawda?
- To zauważyłam. O co chodzi? Coś się stało? - Wdech i wydech. Dam radę.
- Bo wiesz... Chciałem Ci tylko powiedzieć, że nocujemy dzisiaj z Jannet u mojej koleżanki. To my idziemy, pa! - Już miałem zamiar uciec na górę, ale jej ręka zacisnęła się na moim rękawie, przywracając mnie z powrotem na sofę. Cholera.
- Jak to "nocujemy dzisiaj z Jannet u mojej koleżanki"? - Przebiegłem rękami to włosach.
- Normalnie? - Pozostało mi tylko udawać idiotę.
- Huh, no dobra. Tylko wróćcie jutro, dobra? - Miałem ochotę ją wycałować. Była cholernie wyrozumiała.
- Dobrze? - Zdziwiony wróciłem na górę i zadzwoniłem do Niej, aby potwierdzić nasze przyjście.



***

W drodze do Rany miałem wrażenie, że ktoś nas śledzi. Mimo tego, że dopiero dochodziła 18.00, a na zewnątrz dopiero zachodziło słońce byłem lekko zdenerwowany. Ulicę od naszego celu, usłyszałem dziwne odgłosy za nami, więc odwróciłem się. Nic dziwnego nie zauważyłem, więc najzwyczajniej w świecie, powróciłem do starej pozycji. Moja towarzyszka rzuciła mi zdziwione spojrzenie, ale nic nie powiedziała. 
- Dlaczego drżysz? - Potarłem jej ramię.
- Są dwa powody. Po pierwsze, jest mi zimno. Po drugie, trochę się martwię, że twoja dziewczyna mnie nie polubi. - Tłumaczyła, a ja miałem ochotę wybuchnąć śmiechem. Tak, to prawda. Jannet jest jak dziecko, szalona i nie martwi się o nic, ale gdy już zaczyna to jest to drobnostka.
- Słońce, posłuchaj. Na pierwszy rzut oka Rana wygląda na dziewczynę o nieciekawym charakterze, ale to tylko złudzenie. Jeśli poznasz ją bliżej, stwierdzisz, że jest niesamowitą dziewczyną.

- Wierzę Ci. - Przebiegła palcami po swoich włosach. Zdjęła gumkę z ręki i związała włosy w kitkę, wypuszczając kilka kosmyków. Chwilę później byliśmy pod odpowiednim drzwiami.




*Narracja trzecioosobowa*
- Co teraz robi? - Zapytał brązowo - włosy chłopak do telefonu, pakując bagaże do czarnego SUV'a
- Skończyła rozmawiać przez telefon ze swoim chłopakiem, a teraz coś przygotowuje. - Chłopak po drugiej stronie odparł obojętnie, a brunet na słowo chłopak poczuł delikatne uczucie w okolicach serca. Spokojnie. Podpowiadał mu rozum.
- Wyjeżdżam na weekend z miasta, żeby załatwić kilka spraw, Masz jej pilnować i chronić ją. Piszesz się? - Samochód wyjechał z podjazdu, kierując się w stronę centrum. 
- Co za to dostanę? - Jest takie powiedzenie "Nic nie jest za darmo". Najwidoczniej jest to prawda. A już na pewno w tym świecie.
- Nietykalność. - Mruknął.
- Dla Ciebie wszystko, szczególnie jeśli zapewniasz nietykalność. - Śmiech rozniósł się w pojeździe.
- Muszę kończyć. Będę dzwonił codzennie. Do zobaczenia. - Osoba zakończyła rozmowę i skupiła się na prowadzeniu.



*Rana*


Wszystko przygotowałam i zniosłam do salonu. Z wielkiej szuflady stolika, na którym znajdowała się telewizja, wyjęłam wiele plastikowych pudełek przechowujących płyty z filmami. Horrory, komedie, fantastyka i mnóstwo innych gatunków filmowych mieściła kolekcja mojej rodziny. Można powiedzieć, że jesteśmy fanatykami. Usłyszałam dzwonek do drzwi, który zwiastował gościa. Marcel i Jannet. Pobiegłam do drzwi i otworzyłam je. Zobaczyłam dwie postacie. Wysoki brunet i dziewczyna o niebieskich włosach.
- Wejdźcie. - Uśmiechnęłam się i wpuściłam obie osoby.
- Cześć, jestem Jannet. - Kuzynka mojego chłopaka podała mi rękę, a ja ku jej zaskoczeniu przyciągnęłam ją do siebie i przytuliłam.
- Ja jestem Rana. - Gdy odsunęłam się od niej, jej wyraz twarzy wyrażał zdziwienie. 
- Wiem, Marcel wiele o tobie mówił. - Zaśmiałam się i spojrzałam w jego kierunku.
-Jannet, fajnie, że poznałaś moją dziewczynę, ale czy teraz ja mogę się z nią przywitać? - Wziął mnie w swoje ramiona i mocno przytulił. Od razu lepiej się poczułam.
- Tęskniłam za tobą. - Wyszeptałam do jego ucha.
- Ja za tobą też, słońce. - Odparł całując moje czoło. Desperacko potrzebowałam jego bliskości, jak uzależniona osoba na pierwszych dniach odwyku.
- Chodźcie do salonu, tam wszystko jest przygotowane. - Zaprowadziłam moich gości do pokoju, w którym spędziliśmy kilka następnych godzin.



***

Śmialiśmy się, poznawaliśmy, oglądaliśmy filmy i jedliśmy. To były czynności, które wykonaliśmy jak na razie, w ciągu trzech godzin. Jeśli cała rodzina mojego chłopaka jest taka, jak Nett, to chcę ją poznać. Podczas kolejnej fali śmiechu, wyciągnęłam telefon i wystukałam kilka zdań na telefonie.

(Tłum. Najlepszy wieczór filmowy z @Jannet_1D i @MarcelStyles_! :D)

Chciałam schować telefon z powrotem do kieszeni, ale kilka sekund później dostałam powiadomienie.

(Tłum. @RanaHigginsOfficial Czemu mnie tam nie ma? :c)

Bez powodu zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej.

(Tłum. @HopeShelley Ponieważ jesteś w domu? :D)

(Tłum. @RanaHigginsOfficial Okej, kiedy się spotykamy? :D)

(Tłum. @HopeShelley Nie wiem słońce :c)

Po chwilowym uspokojeniu się, wyłączyłam telefon. Zauważyłam, że nasza kochana gwiazda przysypia, więc zaprowadziłam ją do mojego pokoju, gdzie chwilę później zasnęła. Czyżby wykończył ją śmiech? Całkiem prawdopodobne. Wróciłam do chłopaka, który oglądał zdjęcia leżące luzem w pudełku na stoliku. Oparłam się o futrynę, przyglądając się mu.
- Zmęczony? - Zwróciłam jego uwagę.
- Emm, w sumie to trochę. - Odłożył zdjęcie, które trzymał i podszedł do mnie, oplatając swoje ręce wokół mojej talii. Wtuliłam się w niego.
- Chodź.. - Chwyciłam jego rękę i skierowałam nas do gościnnego. Oboje położyliśmy się na łóżku, przykrywając kołdrą.




- Kocham Cię.. - mocniej przytuliłam się do niego.
- Kocham Cię. - Powtórzyłam. Jego serce było spokojnym rytmem, z czego mogłam wywnioskować, że zasnął. Leżałam dość długi czas w jego objęciach, gdy usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Delikatnie, nie budząc Marcela, wyswobodziłam się z jego objęć z niechęcią. Wychodząc z pokoju zabrałam ze sobą grubą książkę, w razie potrzeby obrony.


Uświadomiłam sobie coś.
Nadal nie złapali mordercy.
On mnie prześladuje.
Wszyscy śpią.
Jestem sama.
Zacisnęłam mocniej palce na książce. Szłam powoli, a rytm mojego serca z każdą sekundą się zwiększał. Wychyliłam się delikatnie zza ściany i pierwsze co zauważyłam to wybita szyba. Kawałek dalej stała wysoka, zakapturzona postać. Ręce zaczęły drżeć mi jeszcze bardziej niż kiedykolwiek, gdy osoba odwróciła się i zaczęła iść w moim kierunku. Nie reagowałam, dopóki ten ktoś nie wyciągnął noża. Rzuciłam się do ucieczki, lecz w połowie schodów poczułam ucisk na kostce. Uderzając całym ciałem o schody, cholernie mocno uderzyłam się w głowę. Włamywacz zaczął ciągnąć mnie w dół, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. W momencie, gdy chciałam krzyczeć, zasłonił mi usta. 
To koniec.
Umrę.
Zamknęłam oczy przygotowując się na jakikolwiek cios, jednak nie nastąpił on. Otworzyłam je z powrotem i zobaczyłam tę osobę, która chciała mnie zabić, leżącą na ziemi. Nieprzytomna. Spojrzałam w górę. Drugi chłopak.
- Co się.. - Nie dokończyłam.
- Nie ma za co. Będę leciał. - Powiedział przerzucając sobie nieprzytomnego przez ramię.
- Powiesz mi chociaż, jak masz na imię? - Mruknęłam, wstając i trzymając się za głowę.
- Tristan. - Odwrócił się i uśmiechnął. - Zobaczymy się jeszcze nie raz.
- Tristan.. - Powtórzyłam bardziej do siebie. Gdy Tristan wyszedł, zamknęłam wszystkie drzwi na zamek, następnie biegnąc do łazienki. Zatrzasnęłam drzwi i opuściłam się po nich.
Ile rzeczy się jeszcze wydarzy, żebym upadła psychicznie?



***
DOBRY WIECZÓR! Witam Was po cholernie długiej przerwie. CO SIĘ ZE MNĄ DZIAŁO? Zacznijmy od początku.
Mój komputer był cholerne dwa tygodnie w naprawie, co strasznie mnie zdenerwowało i zdołowało. Powiecie przecież "Mogłaś pisać na telefonie", niestety - to nie dla mnie.
Ten rozdział jest dla mnie bardzo ważny, bo wprowadza do opowiadania nową osóbkę - Tristana! Kim on jest i jaką rolę pełni, dowiecie się w kolejnych rozdziałach. Poniżej macie go :D 


Czyli, jeśli ktoś słucha UJ to wie kto to jest ^^. Baaaaaaaaaaaaaaaaardzo Was przepraszam, ale jestem jednocześnie dumna, że zaczęliście komentować :) PAMIĘTAJCIE! W komentarzach możecie zadawać pytania - ja na nie odpowiadam :)


KAŻDY KTO PRZECZYTAŁ
NIECH ZOSTAWI PO SOBIE KOMENTARZ.
DLA WAS TO CHWILA, A DLA MNIE
MOTYWACJA.
WIĘCEJ KOMENTARZY = CZĘŚCIEJ ROZDZIAŁY.
Możecie również reklamować bloga, jeśli chcecie :D To od was zależy :)



Do następnego,
~Autorka.









niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział Jedenasty.



Rozdział dedykowany każdemu
czytelnikowi. Dziękuję Wam za to,
że jesteście. Kocham Was.

Muzyka. Polecam ją włączyć.





*Hope*



Pierwsze moje uczucie, gdy otworzyłam oczy? Niesamowity ból głowy.  Całą noc płakałam. Nie rozumiem, dlaczego on to robi? Był, to znaczy jest naszym przyjacielem, ale okłamywał nas i oszukiwał! Rozejrzałam się wokół i zorientowałam się, że siedzę na podłodze w moim pokoju. Na szczęście. Wstałam z niej, podtrzymując się i wyszłam na korytarz, aby następnie udać się do łazienki. Mama pewnie jeszcze śpi odsypiając wczorajszą imprezę. Kto wie? Może przyprowadziła jakiegoś faceta na jedną noc... Spojrzałam w lustro i dziwię się, że jeszcze się nie roztrzaskało. Moja twarz była nie wyspana, miałam podkrążone oczy, a tusz całkowicie się rozmazał. Zmyłam pozostałe resztki makijażu i postanowiłam użyć tylko odrobiny podkładu. Nie zamierzałam gdziekolwiek dzisiaj wychodzić. Wróciwszy do swojego pokoju, sprawdziłam godzinę. 7:28. Cholernie źle się czuję. Psychicznie i fizycznie. Jest sobota, więc nie trzeba iść do szkoły. Położyłam się na łóżku i zastanawiałam nad tą chorą sytuacją. Chorą? Ba! Psychiczną! Rana jest moją przyjaciółką, a Matt przyjacielem! Chociaż nie powinnam go tak nazywać. Dlaczego on to do cholery robi?! Przecież ci ludzie nic mu nie zrobili! A Rana? Na każdym kroku coś jej grozi, właśnie przez naszego przyjaciela! Powiedzieć jej? To popieprzona walka myśli. Dobra. Już wiem. Nie powiem jej, ze względu na jej bezpieczeństwo. Jeśli coś stanie się JEJ, wtedy zgłoszę to na policję. Przepraszam Matty. To dla twojego dobra. 
Mój telefon zabrzęczał, co oznaczało nową wiadomość.





Mimo sytuacji w jakiej się znajdywałam, uśmiechnęłam się. 




I kolejny SMS.




Kuźwa. Sama nie wiem. Ale w sumie... jego obecność pomoże mi. Dobra.




Zablokowałam telefon i rzuciłam go obok siebie. Westchnęłam i wstałam z łóżka. Pozbierałam wszystkie papierki, które walały się po podłodze, po czym wrzuciłam je do kosza. Inne rzeczy, które także znajdowały się tam, odłożyłam na ich miejsce. 
Pokój jest posprzątany, więc przebiorę się i zobaczę jak jest na dole. Wyciągnęłam z szafy luźne dresy, które chwilę później ubrałam. 
Gdy byłam w połowie schodów, wróciłam z powrotem do pokoju, bo jak zwykle zapomniałam o telefonie. Schowałam go do kieszeni i pewna, że nic nie zapomniałam udałam się na dół.



*Rana*


Obudził mnie zapach śniadania. Dokładniej, gotującego się mleka. Odkryłam się, wstając z łóżka. Przetarłam oczy, które mimo kilku godzinnego snu nadal były zmęczone. Ruszyłam w stronę drzwi łazienki, a gdy już tam się znalazłam, zamknęłam je na klucz. Spoglądając na siebie w lustrze nie zauważyłam jakiś wielkich zmian. Lekko podkrążone oczy, każdy włos w innym kierunku. Głęboko westchnęłam zabierając ze zlewu szczotkę, która doprowadziła moje włosy do porządku. Zaplotłam je w niechlujnego warkocza. Kolejną czynnością, którą zrobiłam, było ochlapanie swojej twarzy wodą. Koniecznie zimną, która od razu mnie rozbudziła. Teraz delikatne poprawki twarzy i koniec. 
Mój rękaw miał kilka czerwonych plam. Podciągnęłam go do łokcia, zauważając, że bandaż był cały zakrwawiony. Kurwa. Ściągnęłam go, umyłam rękę, na której zostały resztki krwi. Do zlewu nalałam wody, wrzucając tam kawałek materiału. Bluzę zdjęłam pozostając w samej koszulce. Na szczęście ręka już nie krwawiła. Wyszłam z łazienki tylko po ubrania. Wyciągając pierwsze lepsze ubrania, z szafy wypadł notes.
Pamiętnik. Czyżby.. Tak, to ten, który pisałaś za TAMTYCH czasów. Moja podświadomość kazała otworzyć mi to, ale ważniejsze rzeczy miałam teraz do wykonania. Rzuciłam mój stary pamiętnik na łóżko i wróciłam do łazienki. Czerwona ciecz zdążyła "przenieść" się z materiału na wodę. Chwyciłam w ręce bandaż, dokładnie wykręcając. Przyłożyłam kawałek waty i  nałożyłam wcześniej wspomniany materiał. Przebrałam się i wróciłam do pokoju.
Pamiętnik. Czytać czy nie czytać? On jest mój, ale.. sama nie wiem. Przeczytam chociaż jednej wpis.
Podeszłam do łóżka chwytając czarny notes, który jakiś czas temu, z każdym dniem poznawał moje uczucia, myśli i troski.


Wpis 23. 
23.10.2012r.

Pamiętniku.
Kolejny dzień. Nie wytrzymuję tego. Z każdym dniem jest co raz gorzej. Nic mi już nie pomaga. Moi przyjaciele o niczym nie wiedzą. Z każdym dniem jest co raz więcej blizn na mojej ręce. Z każdym dniem wylewam co raz więcej łez. Z każdym dniem co raz bardziej Go kocham i nienawidzę. Nie chcę. Nie potrafię. Chcę to zrobić. Już niedługo zniknę z tego świata na dobre. Będzie mi tam lepiej. Będzie.

Kończąc czytać nawet nie zauważyłam, że rozpłakałam się na dobre. Płakałam, bo miałam wrażenie, że to znowu nadchodzi. Jestem chora. Chora przez życie.



*Narracja trzecioosobowa*



- Jesteś pewny, że nadal chcesz to ciągnąć? - Zapytał Mark Adams, handlarz bronią.
- Tak. Jestem w stu procentach pewny. Każdy musi zapłacić za swoje czyny. - Odpowiedziała postać.
- Eh. Jak uważasz. To co tym razem mam Ci sprzedać? - Adams wiedział, że wcześniej czy później jego stały klient zapłaci za wszystkie morderstwa.
- Tym razem pistolet SIG-Sauer P232 - Westchnął.
- Nie mamy obecnie na składzie. Załatwię Ci na jutro. - Cóż, rujnowało to dzisiejsze plany M., ale musiał poczekać. Musiała to być odpowiednia broń.
- Kurwa.. dobra. Poczekam. Zadzwoń do mnie, gdy skarb będzie już u Ciebie. - Pożegnał się i widząc zachodzące słońce ruszył w stronę jej domu.
Kochał Ją. Bezgranicznie. 
Mówiło sumienie mordercy. Była to prawda. Kochał Ją. Chciał, aby była szczęśliwa. Chciał , aby była bezpieczna. Dlatego zabijał. Zabijał te osoby, które ją skrzywdziły. Kiedyś, teraz i wkrótce. Wszystko dla miłości.


"Tracąc ważną dla nas osobę, tracimy sens życia."


***
Witajcie! Naprawdę przepraszam Was za moje nieobecności. I cieszę się, że zaczęliście komentować! :) Rozdział naprawdę podoba mi się. Jest taki jaki miał być. Wylałam całą swoją wenę na ten rozdział. Może jest krótki. Gdy czytacie naprawdę włączcie sobie te piosenki, Nadają nastroju :) 

I TERAZ!

KAŻDA OSOBA, KTÓRA PRZECZYTAŁA
NIECH ZOSTAWI PO SOBIE KOMENTARZ.
DLA WAS TO CHWILA DŁUŻEJ, A DLA MNIE
MOTYWACJA.
Naprawdę, nie chcę zawieszać bloga, ale jeśli
wasza aktywność będzie mała - rzadko będą
się pojawiać rozdziały.

No to tyle! Bardzo Was kocham!
Do następnego!

~Autorka.





poniedziałek, 6 stycznia 2014

Bardzo ważna informacja.

Kochani. Mam dla Was kilka wiadomości i każda osoba, która to przeczyta niech zostawi po sobie komentarz. Jeśli zostawiasz komentarz jako osoba anonimowa, podpisz się w jakiś sposób.

Okey. Zaczynamy.
Rozdziały. Wiem, wiele razy i to już nie raz przepraszałam, że rozdziały się nie pojawiają w terminie. Ale ja mam też życie prywatne, szkołę, rodzinę i przyjaciół. Owszem, w szkole czy w domu zawsze coś próbuję nabazgrać, gdy mam tylko czas. W ostatnim czasie też wena mnie opuściła i nie ma zamiaru jak na razie wrócić, ale staram się jak mogę. Kolejny rozdział postaram się wstawić w tym tygodniu, jednak nic nie obiecuję.


Komentarze.
Pod rozdziałami jest średnio 5-9 komentarzy, a odwiedzin prawie 5 tysięcy.. Pod notkami typowo informacyjnymi nie ma komentarzy w ogóle, to jeszcze bardziej mnie dobija. Naprawdę, im więcej komentarzy tym większa motywacja dla mnie. Proszę Was o jedno. Jeśli przeczytacie, zostawcie po sobie komentarz. Nawet jeśli anonimowo, bo np. nie posiadacie konta to postaraj się zastosować do tej zasady : " Jeśli zostawiasz komentarz jako osoba anonimowa, podpisz się w jakiś sposób.".


Powiadomienia.
Jeśli chcecie być informowani o rozdziałach, po prostu zajrzyjcie do zakładki Informowani, albo pod rozdziałem/notką napiszcie, że chcecie zostać poinformowani o każdym nowym rozdziale i zostawcie do siebie kontakt, np. GG, Twitter'a, mail'a itd.


Nowe opowiadanie.
W trakcie tworzenia jest nowy projekt. Little Dark Love to nowe opowiadanie, które wystartuje z początkiem (?!) lutego. O czym będzie? Dowiecie się niedługo.


Zawieszenie bloga.
Jeśli Wasza aktywność chociaż odrobinkę nie wzrośnie to chyba zawieszę bloga na jakiś czas, ale to jeszcze nie jest pewne. I nie, to nie jest szantaż.


TO TYLE. Naprawdę zostawcie po sobie komentarz w tej notce nawet jako anonimki podpisane.. to dla mnie bardzo ważne.

Do następnego,
~`Pajka, wasza autorka. xx

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Liebster Awards.

Witajcie ;) Dzisiaj nietypowa notka. Zostałam nominowana przez : http://look-in-my-eyes-and-say-goodbye.blogspot.com do "Liebster Awards".

Zasady :
Nominację otrzymujemy od innego bloggera za tak zwaną "dobrze wykonaną pracę". Po odebraniu naszej "nagrody" należy odpowiedzieć na zadane pytania przez nominującego oraz także nominować 11 osób i zadać 11 pytań. Nie można nominować osoby, która nas nominowała.

Pytania i odpowiedzi :

1.Od kiedy prowadzisz bloga?

Bloga prowadzę od 22 sierpnia 2013r.


2.Od kiedy jesteś Directioner?

Więc tak. Ja Directioner praktycznie nie jestem. Opowiadanie zostało stworzone, gdy moja młodsza kuzynka pokazała mi jeden teledysk One Direction. Tak, więc nie jestem Directioner :)


3.Co najbardziej lubisz jeść?

Hmm, wszystkie dania włoskie :) Ta kuchnia najbardziej wpada w mój gust.


4.Skąd czerpiesz inspirację i fajne pomysły?

Inspirację na rozdziały wiele rzeczy. Sytuacje z życia codziennego, ale szczególnie oglądanie serialów typu "Supernatural".


5. Masz jakieś hobby? (jeśli tak to jakie?)


Mam. Moim hobby'm jest gra na gitarze, rysowanie, taniec, pisanie oraz bardzo bym chciała nauczyć się grać na perkusji oraz fortepianie.


6.Lubisz czytać książki?

Uwielbiam. Dla mnie jest to podróż do innego świata. Kocham czytać szczególnie książki fantasy.


7.Jaka jest twoja ulubiona piosenka?


Jeśli chodzi o One Direction (chociaż nie jestem fanką) byłaby piosenka Story Of My Life, natomiast jeśli chodzi o inne zespoły//wykonawców to będzie to piosenka James'a Arthur'a Supposed.


8.Sądzisz, że jesteś szczęśliwym człowiekiem?


W pewnym sensie. Nie do końca. Gdybym miała zadecydować to pół na pół :)


9.Sukienki, spódniczki itd. vs. spodnie, bluzy, koszule itd.?

Zdecydowanie to drugie.


10.Opisz siebie w kilku słowach.

Realistka, nie przejdzie obok cudzej krzywdy, nieśmiała, ale jednocześnie w pewnym sensie agresywna xD


11.Kogo shippujesz?

Gdybym była Directioner, "shippowałabym" Larry'ego, Zerrie oraz Lanielle.



Moje pytania.


1.Co było twoją insipracją do stworzenia bloga?
2.Lubisz czytać książki? (jeśli tak to jakie?)
3.Jakich gatunków muzyki słuchasz?
4.Jakich zespołów/wykonawców słuchasz?
5.Co lubisz robić w wolnym czasie?
6.Byłaś na jakim kolwiek koncercie? (jeśli tak to jakie zespołu?)
7.Opisz siebie w kilku słowach/zdaniach.
8.Jakie masz plany na rok 2014?
9.Twój ulubiony portal społecznościowy?
10.Twoje sposoby na odstresowanie się to...?
11.Zapisujesz swoje pomysły na rozdziały/posty na kartach czy od razu na komputerze?



Nominuję :
1.http://friends-are-angels.blogspot.com/
2.http://my-loved-enemy.blogspot.com/
3.http://noloveallowed-fanfiction.blogspot.com/
4.http://youknowyoulikeitfanfiction.blogspot.com/
5.http://imaginezonedirection.blogspot.com/
6.http://cienfanfic.blogspot.com/
7.http://linkis.com/blogspot.com/E7oar
8.http://zaynmalik-bb-fanfiction.blogspot.com/
9.http://cala-prawda-o-muzyce.blogspot.com
10.http://direction-uncertain.blogspot.com/
11.http://revenge-zemsta.blogspot.com/

To tyle. ;)

Ps. NOWY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ 1 STYCZNIA.

~Pajka. xx

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Świąteczna Notka.

Witajcie!
Ten post jest typowo informacyjny. Na każdym blogu pojawia się notka z życzeniami świątecznymi itp. Więc na mnie też kolej :)
Więc tak. Na początku chciałam Was poinformować, że w tym tygodniu rozdział pojawi się dopiero w piątek/sobotę. Jeśli chodzi o tego bloga to tyle. A do drugiego. Tak dobrze przeczytaliście. Mam zamiar założyć nowego bloga. Nowe opowiadanie. Za niedługo pojawi się, ale jeszcze nie podam Wam adresu tego bloga :D Ja zła chcę Was trochę pomęczyć xD Ale mniejsza o to.

Z okazji tegorocznych świąt chciałabym Wam życzyć wspaniałej Wigilii, cudownych prezentów, miłego spędzenia czasu z rodziną i najbliższymi. Szczęśliwego Nowego Roku i jak najlepszego sylwestra :) 


Ps. Ta notka miała być pisana jutro, ale nie wiem czy będę miała czas, więc zamieszczam ją dzisiaj :)


Do kolejnej notki,


~Pajka. xx









:)



środa, 18 grudnia 2013

Rozdział Dziesiąty.



Więc tak. Rozdział Dedykowany Nessie
za to, że przy rozmowie z nią wróciła
moja wena.

Rozdział zawiera treści drastyczne.
Czytasz na własną odpowiedzialność. 

Imagine Dragons - On Top Of The World.




*Marcel*



Nie mogłem uwierzyć. Co ona tutaj robi ?!
- Co ty tutaj robisz, Jannet ?! - Zapytałem zdziwiony.
- Przyjechałyśmy wcześniej. Nie musisz się denerwować ! - To nie był krzyk złości. Tylko śmiechu. Nie było dnia, żeby ta niebiesko włosa dziewczyna się nie śmiała. Nigdy też nie widziałem, żeby była smutna.
- Przepraszam. Po prostu spodziewałem się kogoś innego. - Odpowiedziałem.
- Swojej dziewczyny ? - Powiedziała, a ja zamarłem. Skąd wiedziała ? Chwyciłem ją za rękę i wyszliśmy przed szkołę.
- Skąd o niej wiesz ? - Jej uśmiech momentalnie się powiększył.
- Ha! Nie wiedziałam, ale sam mi się teraz przyznałeś ! - Zaczęła skakać wokół siebie, a ja w tej chwili sobie pogratulowałem. Brawo Marcel.
- Ale nie mów nikomu, dobrze ? - Z sekundy na sekundę stała się poważna, i zrobiła gest na znak, że będzie cicho. Tyle dobrze.
- Jaka ona jest ? Ile jesteście razem ? Jak wygląda ? Chodzi z tobą do szkoły ? Jest tutaj ? - Moja kuzynka zasypała mnie pytaniami.
- Porozmawiamy w domu, Jan. - Odpowiedziałem. - Wróć do domu, naprawdę.
- No okey. Do zobaczenia później. - Przytuliła mnie na pożegnanie i ruszyła w kierunku domu, a ja - szkoły.



***


 Stając ponownie pod swoją szafką, poczułem jak ktoś, przytula mnie od tyłu. Odwróciłem się i zobaczyłem moją miłość. Rana stała przede mną, cała i zdrowa.
- Gdzie ty byłaś ? - Przytuliłem ją chcąc sprawdzić, czy wszystko z nią dobrze.
- Byłam na badaniach z mamą. I od razu mówię, że to nie mnie badali. - Oddała uścisk. Kurde. Nie wiem, czy ją pocałować ? Nie musiałem się nawet zastanawiać, bo chwilę później czułem jej wargi na swoich. Nie wiadomo ile razy bym ją całował, nigdy mi się to nie znudzi. Nasze usta pasowały do siebie idealnie. Pocałunek z każdą chwilą stawał się co raz bardziej namiętny. Chwyciłem ją za talię i przyciągnąłem do siebie jeszcze bliżej. Ona natomiast złapała mnie za szyję i przybliżyła jeszcze bliżej siebie.




Odsunęliśmy się od siebie i popatrzeliśmy sobie w oczy. Tak cholernie ją kocham. Popatrzyłem w bok i co zobaczyłem? Chyba całą szkołę, która nam się przyglądała. No, bo kto by się spodziewał, że Marcel największy kujon w szkole będzie się całował i to na dodatek z dziewczyną jak Rana? Nikt. Nie minęła chwila, a wszyscy się rozeszli. Na całe szczęście, chociaż wiem, że i tak będzie mnóstwo plotek.
- Kocham Cię. - Powiedziałem.
- Ja Ciebie też kocham, Marcel. - Przytuliła mnie ponownie i dała całusa w policzek. 
- Chodźmy do nich. - Rana wskazała na grupkę naszych przyjaciół. Ruszyliśmy w ich stronę, aby spędzić z nimi czas, zanim zadzwoni dzwonek.
Kto by pomyślał? Jeszcze na początku tego roku miałem tylko Rose. A teraz mam przyjaciół i dziewczynę. Życie jednak nie jest takie złe.




***


Skończyliśmy lekcje, a ja odprowadziłem pod sam dom Ranę. 
- Wejdziesz? - Zapytała, gdy byliśmy już pod drzwiami. Nie byłem pewny. W domu Jannet i dziewczyny..
- Raczej nie, słońce. Moja kuzynka przyjechała i mama może być zła, że nie przyjdę od razu po szkole.. - Wyjaśniłem, wahając się.
- Rozumiem. Porozmawiamy później, dobrze? - Zgodziła się.
- Dobrze. Kocham Cię, wiesz? - Przytuliłem ją.
- Wiem. Kocham Cię również. - Oddała mój gest, ale było w nim coś dziwnego. Przytuliła mnie tak jakby miało to być nasze ostatnie spotkanie...
- Wszystko dobrze? - Zacząłem się martwić.
- Jest okey. Po prostu nie przejmuj się ludźmi ze szkoły i tą dzisiejszą sytuacją, okey? - Tylko tym się martwiła? To trochę dziwne.
- Okey, ale jestem przyzwyczajony, więc dla mnie to żadna nowość, że ludzie o mnie gadają. - Odpowiedziałem. Mój telefon zawibrował.
- Powinienem już iść, moja mama się pewnie martwi. - Powiedziałem niechętnie i pocałowałem ją. Oddała pocałunek, ale po chwili się odsunęła.
 - Idź już, nie chcę podpaść twojej mamie. - Zaśmiała się i przytuliła mnie po raz ostatni. Chwilę później znikła w drzwiach. Westchnąłem i poszedłem w swoją stronę. 
Przez całą drogę myślałem, powiedzieć mamie o tym, że mam dziewczynę? A może nie? Sam nie wiem. Chociaż pewnie Jannet już im powiedziała. Po raz kolejny tego dnia westchnąłem. Zanim spostrzegłem, stałem pod drzwiami mojego domu. 




*Rana*




Gdy weszłam do domu, od razu skierowałam się do swojego pokoju. Zapomniałam zdjąć butów, więc zdjęłam je w pokoju, odłożyłam plecak na ziemię i podeszłam do szafy. Zerkam na zegarek. Godzina 15:19. Otwieram szafę, wyciągam z niej wzorzyste legginsy, szarą koszulkę oraz szarą bluzę z nadrukiem. Przebrałam się w to oraz założyłam kapcie. Po dzisiejszej akcji nie wytrzymuję. Nie chciałam żeby tak wyszło. Udałam się do łazienki. Z szafki nad zlewem wyjęłam malutkie pudełeczko, a z niej małą przyjaciółkę, której kiedyś cały czas używałam. Wyszłam z tego uzależnienia, ale w niektórych momentach jest mi potrzebna. Usiadłam na podłodze i popatrzyłam na nią. Wiem, że nie powinnam, ale to da mi ulgę. Podwinęłam rękaw bluzy i przybliżyłam ostrze do ręki. Pierwsza kreska pojawiła się na ręce, a chwilę później zaczęła pojawiać się krew i ukojenie. Zrobiłam jeszcze kilka, rękę owinęłam bandażem i obniżyłam rękaw. Żyletkę schowałam z powrotem do pudełka. Oparłam się o zlew i wzięłam kilka głębszych oddechów. Nie mogę być słaba. Nie teraz. Wytrzymam to. 



*Hope*




Wieczorem siedziałam w pokoju. Bardzo się cieszyłam, że Rana znalazła sobie kogoś. Marcel to fajny chłopak. Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi. 
- Proszę. - Powiedziała, a zza drzwi wyszedł Matt. Co on tutaj robi?
- Matt? Co ty tutaj robisz o tej porze? - Zapytałam.
- Hope, jesteś moją przyjaciółką?
- Tak, ale dlaczego.. - nie zdążyłam dokończyć, bo przerwał mi.
- Mogę Ci coś powiedzieć ? - Zapytał.
- Tak.
- Nie powiesz o tym nikomu? - Zadał kolejne pytanie. To jest dziwne.
- Nie powiem. - Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- To.. To ja jestem tym mordercą. To ja zabijam tych wszystkich ludzi. - Powiedział, a ja momentalnie zbladłam i zakryłam usta dłonią. Wstałam z łóżka i wycofałam się do tyłu. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiem dlaczego, ale z moich oczu zaczęły wylewać się łzy.
- Wyjdź.. - Powiedziałam cicho.
- Co? Hope, proszę nie.. - Nie dałam mu dokończyć.
- Wyjdź! Nie chcę Cię widzieć! - Krzyknęłam. Dostałam jakiegoś ataku. Nie panowałam nad sobą.
- Hope, uspokój się. Nic Ci nie zrobię.. - Chciał mnie przytulić, ale odsunęłam się.
- Matt, wyjdź! Teraz! - Nie miałam już siły. Chłopak popatrzał na mnie smutnymi oczami, lecz wyszedł. Z bezsilności upadłam na podłogę i zaczęłam analizować wszystko co usłyszałam, płacząc.


***
Siemanko! Baaaaaaaaaaaaardzo Was przepraszam, że rozdziału nie było ponad trzy tygodnie, ale naprawdę moja wena cały czas mnie opuszczała tak samo jak i czas. Jak Wam się podoba rozdział? Mi nawet, ale odrobinkę krótki. Przepraszam.

A teraz! @Jannet_1D kochanie z okazji twoich 18-nastych urodzin, które są 19 grudnia (czyli jutro :D) życzę Ci, wszystkiego co najlepsze, abyś spotkała swoich idoli, któryś z nich się w Tobie zakochał. Aby chłopak, który Ci się podoba zrobił ten krok naprzód i żeby zagadał do Ciebie. Dużo zdrowia, wieczności (:D) wytrzymania ze mną xD oraz abyś ukończyła szkołę z jak najlepszymi ocenami <3 Kocham Cię <3 

Mam nadzieję, że wy też Jannet złożycie życzenia :)
Do następnego rozdziału,

~Pajka xx.